w wywiady

Do It Yourself!

Dzisiaj stawiamy na twórcze myślenie i kreatywność, a to za sprawą Kasi Ogórek i jej bloga Twoje DIY. Koniec z kupowaniem gotowych prezentów czy przedmiotów szkolnych - zaczynamy rozwijać swoje manualne talenty!

główne-zdjęcie.png
Kasia Ogórek

Kasiu – może od początku - powiedz mi proszę skąd wziął się w Twojej głowie pomysł na stworzenie bloga Twoje DIY?

To całkiem fajna historia. Od zawsze tworzyłam różne rękodzieła, ale tak dla siebie, rodziny albo dla znajomych. Jedna z koleżanek przychodząc do mnie na kawę notorycznie podbierała mi moje dzieła. Któregoś dnia zaczęłam ją namawiać, aby sama przygotowała kolejny mój pomysł, tłumacząc jej krok po kroku. Jednak ona nie dawała się przekonać. Wieczorem usiadłam na spokojnie i pomyślałam, że pewnie wiele osób nie wie jak wykonać „zrób to sam”. Jeszcze tego dnia założyłam bloga na blogspocie.

Zaczęłaś blogować pod koniec 2012 roku i do tej pory dorobiłaś się ponad 570 postów, czyli około 15 na miesiąc, co daje nam wpis co dwa dni! Niezła sumka! A co z Twoim czasem na inne przyjemności? Może podzielisz się z czytelnikami swoją receptą na skuteczny plan dnia?

Jak zaczynałam pisać bloga to akurat nie pracowałam zawodowo. Coś się skończyło, a nie wymyśliłam jeszcze, co dalej robić. Na początku pisałam, aby się czymś zająć. DIY jest moją pasją, zawsze tworzyłam, ale teraz pokazuję to publicznie w Internecie. Mój dzień jest bardzo intensywny. Dużo jeżdżę po Polsce. Jednak działam według potrzeb mojego organizmu. Jeżeli wstaję i mam wenę to pracuję handmade. Jeżeli ciśnienie jest słabe, to ogarniam Internet. Żyję dzięki temu swoim rytmem. Czas wolny to u mnie pojęcie względne. Jak się pracuje w domu, zupełnie inaczej wygląda życie, ale mi to odpowiada. Jestem cały czas z rodziną.

screenshot-www.youtube.com 2015-11-11 18-54-34.png

Gratuluję więc tej samorealizacji! W zakładce „Portfolio” znajdujemy relacje z wielu udanych warsztatów i informacje o współpracy z wieloma firmami. Opowiedz nam o nich coś więcej! Jak pozyskujesz firmy, o czym są warsztaty, kim są ich uczestnicy…

Początki mojego blogowania były tak naiwne, że nawet nie wiedziałam, że istnieje taka społeczność jak Blogosfera, że są blogerzy którzy zarabiają. Pierwsza propozycja współpracy mnie tak zdziwiła, że nie wiedziałam, czy sobie ktoś nie robi ze mnie żartów. Nie wiedziałam, że można w Internecie zarobić pieniądze. Mam dużo szczęścia, bo nie muszę zabiegać o pracę z markami, a dzięki współpracom nie musze pracować np. w biurze i mogę prowadzić bloga na takim poziomie.

Jak prowadzę warsztaty DIY to na zlecenie marek, sama nie organizuję, wiem ile pracy to wymaga, a na to już niestety nie mam czasu. Blogowanie nauczyło mnie wybierać między tym, co dla mnie istotne, a tym, co muszę sobie odpuścić.


 Tort urodzinowy dla marki Castorama

Które warsztaty były dla Ciebie największym wyzwaniem?

Warsztaty są jedynie fizycznym wyzwaniem, jak prowadzisz je 4 dni pod rząd i pracujesz z 350 osobami. To jest mega wysiłek. Cała reszta to dla mnie wielka przyjemność, bo bardzo lubię spotykać ludzi, którzy są tak mocno zakręceni na punkcie „zrób to sam” jak ja .

Życzę więc wielu takich przyjemności! Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze filmiki na Vine! Czy uważasz, że to skuteczny pomysł na zaprezentowanie jakiegoś użytecznego, ręcznie zrobionego wynalazku?

Vine to dla mnie forma relaksu od bloga. Tu oprócz tego, że wykonuję pomysł diy, to jeszcze muszę go zmieścić w tak krótkim czasie, jakim jest 6 sekund. Zakochałam się w technice poklatkowej. Uważam, że video świetnie nadaje się do pokazania czegoś krok po kroku, ale to jednak wyższa szkoła jazdy.

Drewniane dynie na Vine.co/TwojeDIY

Naliczyłam 18 kategorii na blogu, poczynając od „drewniane diy”, po „świeczkowe diy”, kończąc na „styropianowym diy”. Czy Ty przypadkiem nie przejęłaś męskich prac domowych? ;)

Ha, ha, zapewniam, że mój mąż też ma co robić w domu. Nie zamykam się na jedną technikę diy, bo uwielbiam próbować i tworzyć różne rzeczy od mebli do papierowych pomponów. To jest w „zrób to sam” najlepsze.

porfolio.png

O czym lubisz pisać najbardziej?

Ojej, a to trudne pytanie. Chyba ze wszystkiego, co jest na blogu, jestem dumna. Na tym polega magia diy, że ono daje niesamowitą satysfakcję z tego co robisz i nawet nie ważne czy to wyszło tak jak sobie wymyśliłam czy nie. Po prostu patrzysz na swoje dzieło, a buzia sama się śmieje.

Po prostu patrzysz na swoje dzieło, a buzia sama się śmieje.

Pozazdrościć tej ilości uśmiechu! Skąd czerpiesz inspiracje? A może to wszystko zaczyna się w Twojej głowie?

Nie, no wynalazcą to ja nie jestem. Uwielbiam przeczesywać Internet wszerz i wzdłuż w poszukiwaniu inspiracji. Czasem mnie zachwyci jakieś zdjęcie, a czasami trafi w moje ręce jakiś przedmiot i on mnie nakieruje, co z nim zrobić. Jednak mam na swoim koncie wiele autorskich pomysłów. Najważniejsze dla mnie jest to, aby każdy pomysł miał dobrą i dokładną instrukcję, aby czytelnik, nawet amator, mógł sam odtworzyć i wykonać dany projekt.

Czy wszystkie porady diy, które znajdują się na blogu, są w 100% przez Ciebie wypróbowane?

O tak. Po pierwsze jako gospodyni domowa sama używam tych trików, a często specjalnie testuję. Nie wyobrażam sobie, żeby podpowiadać coś o czym nie mam pojęcia. To nie moje metody.

bn-diy.png

Kim są Twoi czytelnicy? Każdy wpis spotyka się z ich ogromnym zainteresowaniem. Widać to po liczbie komentarzy (ponad 8760 jak dotąd!!!). Nic, tylko pogratulować!

Przede wszystkim to kobiety. Statystyki mi podpowiadają, że najwięcej w wieku 25-35 lat, czyli potrzeba poszukiwania jest największa u młodych Mam. Jednak mam też wiernych czytelników wśród Panów.

Zakładka „Prace czytelników” to chyba największa Twoja motywacja, prawda? Skąd pomysł na stworzenie miejsca dla prac Twoich czytelników?

Twoje DIY zostało stworzone po to, aby naśladować to co pojawia się na blogu. Wielu czytelników podsyła mi zdjęcia swoich prac, które wykonali na podstawie mojego tutorialu. To dla mnie najlepsze podziękowanie za tworzenie bloga. Trochę późno, ale stworzyłam takie miejsce, gdzie pokazuję wybrane prace czytelników. To ma też działać motywująco na innych, aby też spróbowali swoich sił w DIY.

prace czytelnikow.png

I na pewno tak jest! Widać, ze jesteś bardzo obeznana z najnowszymi trendami świata social media, a subskrybentów na nich nie brakuje. Czy to Twoje główne źródła promocji?

Wykorzystuję wiele możliwości i tworzę kilka fanpage w social media, które sprowadzają ruch na bloga. Lubię tego rodzaju kontakt z czytelnikami. Komentarze moich prac pojawiają się nie tylko na blogu, ale również na Facebooku, czy Instagramie oraz Vine. Korzystam jeszcze z takich portali jak zszywka.pl, stylowi.pl i Pinterest.

screenshot-zszywka.pl 2015-11-11 18-40-46.png
Twoje DIY na zszywka.pl

Powiem szczerze, że aplikacja Vine (stworzona przez twórców Twittera) była dla mnie dotąd nieznana. Skąd pomysł na wykorzystanie właśnie tego narzędzia?

Tworzyłam krótkie filmy poklatkowe dla jednej z marek, a chwilę później na Blog Forum Gdańsk 2014 wysłuchałam prelekcji o Vine i wtedy od razu wiedziałam, że będę tam działać. To po prostu narzędzie, w które weszłam „jak w masło”. Aplikacja Vine była dla mnie bardzo jasna i czytelna, a same filmiki 6 sekund mnie po prostu oczarowały. W końcu miałam miejsce, aby pokazać moje krótkie tutoriale. Vine szybko zauważył mój kanał i zaczął go promować na stronie głównej Vine.co. Po roku mam tam 100 tys. followers i 27 milionów zapętleń.

Wystąpienie Kasi podczas Blog Forum Gdańsk 2014

To szczerze gratuluję i życzę kolejnych 100 tys. obserwujących! A które narzędzie, według Ciebie, jest najbardziej skuteczne dla blogera?

Każdy musi sam znaleźć miejsce dla siebie. Jednemu bardziej odpowiada Instargam, inny woli Facebooka. Te portale społecznościowe różnią się od siebie i mają swoją specyfikę działania. Uważam, że każdy powinien działać w obszarze w którym czuje się dobrze. Nie ma co robić czegoś na siłę. Polecam też sprawdzać nowe rewiry, w moim przypadku to był Vine.

Pytanie na koniec, z tych trochę bardziej prywatnych: czy udało Ci się kiedykolwiek zawstydzić jakiegoś mężczyznę swoją wiedzą… taką typowo techniczną i fachową?

Najczęściej to się zdarza w marketach budowlanych, kiedy czegoś szukam i muszę podpytać gdzie mogę to znaleźć. Wtedy Panowie z obsługi próbują mi udowodnić, że nie wiem o czym mówię i że pewnie mąż wysłał mnie na zakupy. Dość szybko i skutecznie takich sprzedawców ustawiam do pionu, bo najczęściej się okazuje, że nawet nie wiedzą co sprzedają. Obrażeni szybko kończą mnie obsługiwać. ;)

Niełatwo być kobietą! 
Pięknie dziękuję za wywiad!

 

 

Poprzedni wpis
Następny wpis

Komentarze

Aby dodać komentarz podaj dodatkowe informacje:

Popularne

Wybierz miesiąc