w wywiady

Od grobowej deski, czyli niebanalny świat fotografii ślubnej

Dzisiaj kolejny wywiad, który przedstawia sylwetki firm, wykorzystujących blogi. Tym razem jest to fotoblog Ani i Marcina, którzy prowadzą blog fotografii ślubnej B&W Photography.

blogifirmowe.com: „B&W Photography Marcin Łabędzki Top Photographer of the Year 2009”. Takie hasło czytamy na Waszej głównej stronie bloga. Wiele nagród i wyróżnień dla najlepszych fotografów w Polsce i na świecie. To ogromny sukces! Jak się do tego odnosicie? To motywacja do dalszej pracy? A może pewnego rodzaju poprzeczka zmuszająca Was do jeszcze większej i bardziej kreatywnej pracy?

Ania i Marcin Łabędzcy, B&W Photography: Sukcesy, nagrody, wyróżnienia mobilizują nas do rozwoju. Staramy się nie spocząć na laurach, ale ciągle być na topie, jeśli chodzi o kreatywność, nowe techniki, powrót do tradycyjnych technik fotografii analogowej, używanie zarówno najnowszej technologii, jak i aparatów, czy obiektywów z dawnych lat, staramy się wprowadzać nasze własne patenty, udoskonalenia i ciągle prześcigamy się wzajemnie w coraz to nowych pomysłach na sesje. Mamy też świadomość tego, że jeszcze wiele możemy osiągnąć, jeszcze wielu rzeczy możemy się nauczyć, że nadal możemy być jeszcze lepszymi fotografami.

BF: Od kiedy tak naprawdę zaczęliście się interesować fotografią?

B&W: Nasza przygoda z fotografią zaczęła się, kiedy jako amatorzy wygraliśmy kilka konkursów fotograficznych dla fotografów amatorów – były to głównie konkursy na fotografie z wakacji, krajobrazy, czy też portrety – było to jakieś 13 lat temu. Dzięki wygranym nagrodom mogliśmy pozwolić sobie na zakup coraz lepszego sprzętu oraz dodatkowo te wyróżnienia dodały nam pewności siebie i podsyciły naszą pasję. Stwierdziliśmy, że rozpoczniemy drugi kierunek studiów – fotografię i od tamtej chwili już „przepadliśmy” – fotografia stała się naszym życiem – zdaliśmy sobie z tego sprawę, kiedy coraz częściej w życiu codziennym, nawet bez aparatu, fotografowaliśmy w myślach wszystko to, co widziałem. Faktycznie od samego początku najbardziej fascynowało nas fotografowanie ludzi i tak zostało do dziś.

1.jpg

BF: Kiedy i skąd zrodził się pomysł na artystyczne sesje ślubne? Takie typowe plenerowe zdjęcia par młodych nie są już w modzie?

B&W: Od początku naszej działalności staramy się, aby nasze sesje były nietypowe, odważne i niebanalne, dlatego tak ważne są dla nas miejsca, w których wykonujemy sesje – nie dość, że przede wszystkim nasi Modele, czyli Para Młoda musi się tam dobrze czuć, to jeszcze muszą to być przestrzenie, które nam – fotografom dają wiele możliwości do stworzenia artystycznych zdjęć ślubnych, które dla Par Młodych będą pamiątką na całe życie, a sam plener będą wspominać, jako wspaniałą przygodę i dobrą zabawę. Moda zmienną jest… W tej chwili naszymi ulubionymi tematami sesji są stylizacje retro/vintage.

BF: Jaka była najbardziej nietypowa i jaka najtrudniejsza sesja ślubna w Waszym dorobku artystycznym?

B&W: Jedna z naszych par młodych sprzed kilku lat wyszła z pomysłem na sesję ślubną, która miałaby miejsce w wykopanym na świeżo grobie. Historia była krótka – panna młoda zabija pana młodego, wykopuje grób w lesie, żegna się z nim rzucając do grobu welon, obrączkę i zakopuje świeżo poślubionego mężczyznę, potem już na grobie ze zwycięską miną zapala papierosa i idzie dalej. Ta sesja wywołała największe kontrowersje, zarówno wśród fotografów, jak i innych bardziej grzecznych par młodych. My wyznajemy zasadę, że w sztuce nie ma granic i że trzeba podejmować ryzyko, aby stworzyć coś nowego, coś, czego jeszcze nie było, poza tym lubimy, gdy nasze fotografie prowokują, kiedy nie pozostawiają ludzi obojętnymi.

Tak właśnie też było z wampiryczną sesją ślubną z Maćkiem i z Emmą wprost z Transylwanii, gdzie na sesji wykorzystaliśmy motywy, światło. Gadżety - rodem z horrorów Coppoli. To nadal jednak z naszych ulubionych sesji. A Para Młoda nadal kontynuuje sesje z nami – ostatnio wykonywaliśmy sesję brzuszkową w stylu Rodziny Addamsów, z której również Jesteśmy bardzo zadowoleni.

Najbardziej nieoczekiwanym i szalonym plenerem była sesja błotna. Zaczęliśmy fotografować naszą Parę w starych, zrujnowanych halach Stoczni Gdańskiej. Mieliśmy jedynie na koniec wpaść na kilka mokrych fotografii w morzu…Bawiliśmy się w każdym miejscu doskonale, zarówno nam, jak i naszej Parze dopisywał doskonały humor. Wracając znad morza – mokrzy, rozbawieni i już zadowoleni z efektów natknęliśmy się na wielką kałużę ze smolisto-czarnym błotem. Wystarczyło spojrzenie…Ani naszej Pary, ani tym bardziej nas nie trzeba było namawiać na tą sesję. Wyszła po prostu spontanicznie i okazało się, że zakochani poszli na całość, choć nie mieli nawet ubrań na przebranie. Nie sposób opisać emocji pełnych radości tej Pary skaczących w kałuży, czy robiących piękne orzełki, czy też chlapiących się nawzajem błotem. Było to niesamowite! Gwarantujemy, że nikt podczas tej sesji nie ucierpiał – nawet suknia została doprana.

2.jpg

BF: A więc pracujecie od rana do wieczora? Jak duży popyt jest na tego typu „ekstrawaganckie” sesje ślubne?

B&W: Nie każdy sobie zdaje sprawę, że praca fotografa nie kończy się na zrobieniu sesji, że to tylko wierzchołek góry lodowej, bo tak naprawdę trzeba jeszcze masę czasu poświęcić na selekcję oraz obróbkę materiału i faktycznie wtedy jest tak, że pracujemy od rana do późnych godzin nocnych, ale jeśli kocha się to, co się robi, to praca daje dużo przyjemności i właśnie tak jest w naszym przypadku.

Poza tym nie zajmujemy się fotografowaniem wyłącznie ekstremalnych sesji – robimy również sesje romantyczne, retro, portretowe, firmowe, modowe, buduarowe, dziecięce, itp.

3.jpg

BF: Czy wiele jest takich firm jak Wasza – fotografująca śluby w nietypowej scenerii? Jak wygląda rynek artystów-fotografów?

B&W: Gdy zaczynaliśmy naszą przygodę z fotografią ślubną – sesje plenerowe praktycznie nie istniały. Pary po pamiątkę szły do studia fotograficznego, aby przy kolumience zrobić 3-4 pozy. Teraz po tylu latach czasy się zmieniły. Teraz więcej Par jest otwarta na nietypowe scenerie, ale też jest zauważalny powrót do tradycji, ale nie tej tradycji kiczowatych zdjęć studyjnych – tylko tradycji pięknych czarno-białych fotografii portretowych wykonanych na tradycyjnych materiałach aparatami średnio czy wielko formatowymi i my również jesteśmy fanami takich „powrotów”.

BF: Zajmujecie się tylko doborem scenerii? Czy make-up i strój pary młodej także należą do Waszych zadań?

B&W: Lubimy mieć nad wszystkim kontrolę i staramy się być jak najbardziej kreatywni. Jeśli Para decyduje się na sesję u nas - jesteśmy pewni, że z nimi możemy wszystko i że poddadzą się naszym sugestiom, że zrobią wszystko, o co Ich prosimy, choć czasami to pary młode przychodzą do nas z konkretnymi pomysłami i wiedzą, że jeśli jest to bardzo pojechany pomysł to na pewno to wykonamy, bo dla nas w kwestii fotografii nie ma rzeczy niemożliwych – ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. My zawsze jesteśmy otwarci, zawsze gotowi doradzić, zasugerować, ale nigdy nie zmuszamy nikogo do niczego.

Jeśli chodzi o make-up i fryzurę, to pracujemy z najlepszymi Fryzjerkami i Wizażystkami – czasami doradzamy, sugerujemy, ale w większości przypadków One cudownie znają się na swojej pracy i zazwyczaj jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów. O stylizacjach, dodatkach rozmawiamy z Parami na pierwszym spotkaniu, wtedy tez Para dostaje tysiąc porad, inspiracji, ale co wybierze i co znajdzie to już leży w kwestii samej Pary.

BF: Kto wymyśla temat sesji zdjęciowej? Przeglądając Waszego photobloga, można natchnąć się na najdziwniejsze, i mogłoby się wydawać, niewskazane na ślubne sesje – miejsca. Jak np. cela więzienna, bar, itp.

5.jpg

B&W: Posiadamy bardzo dużą bazę nietuzinkowych miejsc plenerowych, co sprawia, że nasi Klienci mają szeroki wybór i każdy może wybrać coś dla siebie. Z roku na rok miejsc przybywa, ponieważ nasze poszukiwania coraz to ciekawszych wnętrz i przestrzeni nie ustają, a nawet wracając do miejsc wykorzystywanych przez nas jakiś czas temu można spojrzeć na nie zupełnie innym wzrokiem i sprawić, że będą to zupełnie inne fotografie, niż te, które powstały w danym miejscu poprzednio. Wprost uwielbiam sesje Trash The Dress (i cieszę się, że to widać), ponieważ mogę się przy nich wyżyć artystycznie, mam nad wszystkim kontrolę, puszczam wodze fantazji I staram się być wtedy jak najbardziej kreatywny.

BF: Tematy Waszych prac są dość nietypowe, ale i czasami wydają się być wręcz kontrowersyjne. Czy spotkaliście się kiedykolwiek z oburzeniem ze strony klientów i obrazą Waszej, bo myślę, że spokojnie można to powiedzieć, sztuki?

B&W: Do ekstremalnych sesji typu „Trash the Dress” nigdy nie zmuszamy. Takie sesje trzeba czuć i niektórzy Fotografowie nie potrafią ich robić, ponieważ zdecydowanie źle czuja się w tym klimacie i tak samo niektóre Pary zupełnie nie identyfikują się z taką stylistyką. U nas to bardziej Marcin jest specjalistą od tego typu sesji, a Ania woli zdecydowanie bardziej romantyczne i retro klimaty.

Większość Par, które do nas trafiają są to znajomi i przyjaciele naszych byłych zadowolonych Klientów, którzy już widzieli, jakie zdjęcia robimy i jaki styl fotografii ślubnej reprezentujemy. Poza tym jest bardzo dużo par, które nie tylko dobrze znają zdjęcia z naszej strony, ale są również stałymi obserwatorami i czytelnikami naszego bloga, czy fanem strony na Facebooku, gdzie prezentujemy nasze najbardziej aktualne fotografie. Ludzie, którzy decydują się z nami pracować są bardzo świadomi, że sesja z nami może nie tylko zakończyć się po szyję w wodzie, ale nawet i w błocie, czy w fontannie, czy też w jeszcze jakieś bardziej nietypowej scenerii. Nie musimy namawiać i przekonywać na to nasze pary, ponieważ wiedzą, że jeśli nawet zdecydują się na coś szalonego, to będzie to warte tego poświęcenia, bo mają świadomość, że fotografie plenerowe będą pamiątką na całe życie, a zabawa na plenerze wspaniałą przygodą.

6.jpg

BF: Sesje sesjami. Ale Wy fotografujecie całe śluby, od składania przysięgi małżeńskiej w kościele, po samo wesele. Powiem Wam, że jestem pod ogromnym wrażeniem. Przeglądając Wasze wpisy na blogu, dostrzega się najróżniejsze historie ślubne bardzo szczegółowo opisane. Wy piszecie obrazem. To nie sztuka „cyknąć kilka fotek” do albumu ślubnego, ale żeby zapisać historię ślubną używając tylko aparatu fotograficznego? Wielki szacunek!

B&W: Dziękujemy za tak miłe słowa. Będąc fotografem ślubnym trzeba zdawać sobie sprawę z tego, jak bardzo odpowiedzialny jest nasz zawód, z tego, że nie możemy nigdy zawieść w ten jedyny najpiękniejszy dzień życia dwojga ludzi, do którego przygotowywali się czasami nawet 2 lata, że to są chwile, których już nie będzie można nigdy powtórzyć, dlatego do ślubu przygotowujemy się bardzo starannie i zawsze zjawiamy się w dniu ślubu wypoczęci, „nakręceni” i gotowi do tego, aby przez kilka następnych godzin pracować na zdwojonych obrotach. Nigdy nie narzucamy się parom w dniu ślubu, choć też nie jesteśmy fotografami, którzy kryją się po kątach – bardziej staramy się swoją osobą i swoim doświadczeniem wyluzować pary, które są często bardzo zestresowane w dniu ślubu i przeważnie robią to pierwszy raz J, a my z moją żoną byliśmy już na kilkuset ślubach i wiemy, jak zaradzić w sytuacjach awaryjnych. Dzięki przygotowaniom pary młode przyzwyczajają się do naszych obiektywów i dzięki temu przez resztę dnia czasami nawet nie dostrzegają naszej obecności i naszych czujnych w każdych sytuacjach spojrzeń. Na pewno wielkim plusem jest to, że zazwyczaj pracujemy razem i dzięki temu każda para może być pewna, że zawsze każda ważna chwila, każdy szczególny moment zostanie uchwycony na naszych fotografiach.

8.jpg

BF: Zajmijmy się jeszcze nazwą Waszej firmy. B&W Photography. Mogłoby się wydawać, że to inicjały samego fotografa. Jednak w opisie bloga dalej czytamy: B&W Photography, czyli Ania i Marcin Łabędzcy. Tak wiec cóż właściwie ona oznacza?

B&W: B&W to nie Basia i Wojtek, czy Bolek i Weronika J B&W to skrót od „Black & white” i nazwa wzięła się z miłości do czarno-białych fotografii analogowych, ich tonalności, ich plastyczności obrazu.

BF: Tak już na zakończenie. Jak w jednym, krótkim zdaniu zachęcilibyście przyszłe pary młode do wykonania właśnie takiej nietypowej, wręcz kontrowersyjnej sesji zdjęciowej?

B&W: Czy nie jest cudownie pokazać ekstremalne zdjęcia naszym Wnukom i powiedzieć: „Zobacz – jaka Twoja Babcia była w młodości i na co z miłości było ją stać?”…

BF: Dziękuję za rozmowę!

---

Więcej blogów firmowych o fotografii możecie znaleźć w katalogu blogów, w kategorii „Usługi profesjonalne”: http://blogifirmowe.com/blogifirmowe/page/katalog-blogow/uslugi-profesjonalne/fotografia

 

Poprzedni wpis
Następny wpis

Komentarze (1)

Fotograf Białystok powiedział/a:

Interesujący wpis. Dość przyjemnie mi się to czytało :) Pozdrawiam

Aby dodać komentarz podaj dodatkowe informacje:

Popularne

Wybierz miesiąc